poniedziałek, 28 lipca 2014

Podsumowania kuratorskie - Dom, czyli...?


Kiedy człowiek czuje się zagubiony, w zbyt szybko zmieniającej się rzeczywistości, a każda próba odkrycia samego siebie kończy się fiaskiem, wtedy pragnie mieć miejsce, w którym może tę niejasną dla niego tożsamość odkryć. Miejsce dające poczucie bezpieczeństwa i spełnienia.
 Istnieją przestrzenie definiujące nas samych. Sprawiające, iż czujemy się w nich swobodnie i pewnie. Takie miejsca nazywamy często domem. Owa przestrzeń może być dla nas ostoją dzięki ludziom, którzy ją tworzą. Niekiedy z danym miejscem łączą nas wyjątkowe wspomnienia. Domem nazywamy również przestrzeń, w której czujemy się po prostu sobą. Nie musimy udawać kogoś, kim nie jesteśmy. 
            Nie czujemy się bezpiecznie, czy komfortowo we własnym kraju. Nie potrafimy utożsamić się z miejscem, w którym przyszło nam żyć. Odbierana jest nam przestrzeń, która była do tej pory naszym domem. Podróżujemy, uciekamy, szukamy. Podświadomie pragniemy mieć choć skrawek tej przestrzeni, w której będziemy mogli decydować o nas samych. W której nasze poglądy, opinie, wyznanie religijne, orientacja seksualna nie spotkają się z krytyką lub agresją. Jednak dom zamiast być pojęciem coraz bardziej realnym staje się czymś odległym, nierzeczywistym. Jak sobie z tym radzić? Czy sztuka może dać odpowiedź na problemy tak poważne, a jednocześnie bardzo delikatne?
            Projekt Dom, czyli…? stanie się próbą odnalezienia, poprzez medium sztuki, odpowiedzi na dręczące pytania. Dom, czyli…? to projekt dla wszystkich tych, którzy doświadczyli pewnego braku. Braku własnego miejsca i braku utożsamienia się z przestrzenią, w której przyszło nam żyć. Dom, czyli…? to próba zapełnienia tej pustki, próba poszukiwania odpowiedzi.

W ramach projektu Dom, czyli…? odbyły się trzy wydarzenia artystyczne. Pierwszym z nich były warsztaty dramatopisarskie poprowadzone przez Malinę Prześlugę (dramatopisarkę i pisarkę. Absolwentkę kulturoznawstwa na poznańskim UAM-ie, dramaturżkę Teatru Animacji w Poznaniu) w Teatrze Polskim w Poznaniu 26 i 27 kwietnia. Warsztaty stały się przyczynkiem do rozmowy o problemie domu, bezdomności i zagubieniu we współczesnym świecie. Przez dwa dni pracowaliśmy nad tą bardzo trudną kwestią pisząc, tworząc i przeprowadzając długie rozmowy. Efektem tych prac były pierwsze próby dramatyczne. Podczas warsztatów powstałe niesamowite teksty o domu i braku własnego miejsca. Dla niektórych zajęcia poprowadzone z Maliną Prześlugą stały się inspiracją do tego, by zacząć pisać i tworzyć profesjonalne teksty. Część z dramatów postaramy się zaprezentować w gazecie studencko-doktoranckiej Pro Arte. Szukajcie efektów naszych intensywnych dwudniowych prac właśnie tam!


Drugim wydarzeniem projektu była dyskusja 21 maja w Kluboksięgarni Głośna, której uczestnikami byli Dominik Lejman, (doktor habilitowany, malarz, autor prac wideo i wideofresków, wykładowca poznańskiego UAP-u oraz School of Form) Joanna Malinowska (magister filozofii UAM i sztuki UAP,  doktorantka w Instytucie Filozofii na UAM-ie) oraz Hanna Grzeszczuk-Brendel (doktor historii sztuki, pracownik naukowy Politechniki Poznańskiej, współzałożycielka Stowarzyszenia Piękne Jeżyce).


Staraliśmy się porozmawiać o szeroko rozumianej bezdomności emocjonalnej. Szukaliśmy połączeń pomiędzy bezdomnością młodych a prawem do miasta, brakiem zaangażowania w kwestie, które dotyczą nas wszystkich. Dotykaliśmy kluczowego dla projektu Dom, czyli…? problemu od strony sztuki, filozofii, socjologii. W dyskusję zaangażowała się również publiczność obecna w Głośnej. Narodziła się ciekawa rozmowa, a każdy z dyskutantów wniósł do problemu bezdomności emocjonalnej nowe perspektywy. Dyskusja zakończyła się cichym apelem o działanie, niepoddawanie się w zmienianiu miasta i przestrzeni, w której żyjemy. Może w ten sposób będziemy w stanie poradzić sobie z bezdomnością emocjonalną, która dotyka po części każdego z nas?

Trzecim i ostatnim wydarzeniem projektu, była wystawa w Kluboksięgarni Głośna, której wernisaż odbył się 24 maja. Wystawa była efektem kilkumiesięcznej pracy Dominika Lejmana i Joanny Malinowskiej podjętej wraz ze studentkami trzeciego roku domestic design w poznańskiej School of Form. Grupa przepracowywała za pomocą sztuki, design, street artu kwestię bezdomności emocjonalnej. Efekty tej wielowymiarowej pracy mogliśmy oglądać w Głośnej. Przedstawione tam zostały prace Hanny Pałczyńskiej, Magdaleny Majnusz, Marty Szostek, Agaty Klimkowskiej i Antoniny Kiliś, Natalii Liput, Poli Lisowskiej oraz Małgorzaty Sakiewicz, a także projekty Pauliny Dereń i Karoliny Borowskiej. Wszystkie dzieła w innowacyjny, ciekawy i interesujący sposób dotknęły szeroko rozumianego problemu bezdomności emocjonalnej. Stały się zaczynem do ciekawych rozmów, interesujących dyskusji. Wszystkie prace studentek trzeciego roku domestic design można było obejrzeć na wystawie końcowo rocznej w School of Form 27 czerwca.


Projekt Dom, czyli…? stał się zaczynem do wielu ciekawych dyskusji, stał się inspiracją dla młodych ludzi, by zmierzyć się z ich własnymi doświadczeniami na temat bezdomności emocjonalnej. Poruszył kwestie, które do tej pory były pomijane w publicznym dyskursie.
Mam nadzieję, iż projekt, który miałam przyjemność kuratorować zmienił choć trochę myślenie o kwestii bezdomności emocjonalnej. Wiem, że dla mnie był niezapomnianym przeżyciem, który przyniósł ze sobą dużo satysfakcji. 

Kuratorka: Natalia Dyjas

czwartek, 10 lipca 2014

Podsumowania kuratorskie - Teatru życie/szycie



Czy oglądając spektakl zastanawialiście się skąd są użyte w nim stroje, kto je zaprojektował i wykonał? Nazwisko scenografa jest łatwo dostępne, ale krawcy i krawcowe niedostępni dla widzów. Projekt „teatru życie/szycie” powstał z pasji do krawiectwa i miłości do teatru.
Coraz mniejszą uwagę poświęca się rzemieślnikom współtworzącym spektakl. Repertuar sztuk współczesnych nie pozwala na realizację strojów z epoki, które kryją mnóstwo tajników krawieckich. Pani Mariola Czarnecka, krawcowa, która z chęcią włączyła się do projektu ma wieloletnie doświadczenie z pracy w teatrze i poczucie, że sztuka, którą tworzy się za sceną jest pomijana. Jak sama wyjaśnia: „Jest nas coraz mniej, ponieważ bez praktyki ginie zawód, bez klasycznych strojów nie jestem w stanie przekazać komuś tej wiedzy, którą gromadzimy od pokoleń. Chcę szyć piękne kostiumy, które nie wszyscy potrafią wykonać, to jest najbardziej satysfakcjonujące. Dlatego tak ważna jest walka o rzemieślnictwo, prawdziwy teatr”.
Krawiectwo teatralne to niezwykłe rzemiosło, które ulega zapomnieniu. Wykonawcy kostiumów to artyści, mający doświadczenie, twórczą wyobraźnię i pasję. Z potrzeby zwrócenia na nich uwagi powstał album dokumentujący przygotowanie kostiumów do baletu „Kopciuszek” w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Sposób pracy scenografki Anny Kontek jest doceniany przez wszystkich pracowników teatru, ponieważ jest rzadkością. Coraz częściej projekty zastępuje się wycinkami z gazet lud wydrukowanymi zdjęciami. W wykonaniu strojów liczy się ogromny talent i świadomość tworzenia na użytek sceniczny.
Katalog „Teatru życie/szycie” jest wynikiem mojej bliskiej współpracy z panią scenograf Anną Kontek oraz paniami krawcowymi, Mariolą Czarnecką oraz Krystyną Jędryczką. Podczas przygotowań do baletu „Kopciuszek” starałem się uchwycić przebieg prac w tworzeniu kostiumów zarówno przez dokumentację fotograficzną jak i wywiady, mające na celu przybliżenie pracy artystów – rzemieślników teatralnych. Promocji albumu towarzyszyło spotkanie z Czesławem Pietrzakiem, głównym specjalistą do spraw kostiumografii, który opowiedział o zmieniającej się pracy scenografów i rzemieślników teatralnych oraz kostiumach do baletu „Kopciuszek”. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu pracy w różnego typu teatrach pan Czesław przybliżył uczestnikom spotkania struktury pracowni oraz historię kostiumów teatralnych.




W ramach projektu dr Zyta Kaleta z Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu wygłosiła wykład na temat konstrukcji strojów oraz wykorzystania tkanin na scenie. Przybliżyła słuchaczom przebieg procesu twórczego scenografa na podstawie projektów do „Snu nocy letniej” Szekspira. Wykorzystując światło ultrafioletowe można było zobaczyć jak materiał reaguje na światło oraz jak te walory można wykorzystać na scenie. Zyta Kaleta oprócz znajomości teatru i pracy scenografa jest pasjonatką konstrukcji. Zaprosiłem ją do swojego projektu, ponieważ oprócz tego, że jest artystką uwielbia rzemiosło, które jest nieodłącznym elementem jej pracy.


Zwracając uwagę na krawiectwo chciałem zaprosić osoby interesujące się tym tematem, ale nie mające doświadczenia na warsztaty krawieckie w kawiarence szyciowej „Nitka”. Jest to miejsce prowadzone przez pasjonatki szycia, które swoim talentem dzielą się prowadząc kursy i sprzedaż niepowtarzalnych tkanin. Sześcioro uczestników przy niewielkiej pomocy instruktorek uszyło praktyczne worki, w które można spakować najprzydatniejsze rzeczy. To spotkanie pokazało, że krawiectwo nie jest niedostępne i przy użyciu niewielu narzędzi można własnoręcznie uszyć coś ciekawego i przydatnego.



Emil Wysocki
kurator

wtorek, 1 lipca 2014

Podsumowania kuratorskie - Homo Aestheticus



Zmarznięte dziecięce dłonie dotykają zimnego ogrodzenia, które separuje terytorium parku i przestrzeń przedszkolnego placu zabaw. Jest wczesna wiosna lub późna jesień, pachnie ziemią, jest koniec wieku XX. Dziewczynka uporczywie wpatruje się w podniszczoną rzeźbę parkową, stojącą tam od zawsze. Biały piaskowiec poczerniał znacznie, wtapia się w krajobraz. Dziwne, jest coś frapującego w tym obiekcie, dziecko wciąż patrzy, tajemnicza aura przedmiotu nie pozwala oderwać wzroku…
 To szkic obrazu, który mam w głowie za każdym razem kiedy myślę o pierwszym swoim zetknięciu ze światem sztuki, tak to było moje pierwsze doświadczenie estetyczne, choć wtedy o tym nie wiedziałam. Nie miałam pojęcia też, że ten obiekt, to rzeźba pt. Kobieta z dzieckiem Aliny Szapocznikow, że to dzieło sztuki. Bowiem te okoliczności poboczne są mniej ważne, najistotniejsza jest aura, moment dziwnej fascynacji, którego doświadczyłam jako dziecko. To wspomnienie było dla mnie punktem odniesienia dla zbudowania projektu.

Tak właśnie wyglądała ,,Kobieta z dzieckiem”, kiedy byłam mała. Dziś stoi w innym miejscu parku, po renowacji.

W dzisiejszym natłoku różnorodnych bodźców uodparniamy się na doświadczenia, raczej przeżywamy, czyli nie docieramy głębiej, nie otwieramy się na rzeczywistość, nie dajemy do siebie przystępu. Przeżywanie nic w nas nie zmienia, obojętniejemy. Dlatego chciałam zachęcić w projekcie ,,Homo Aestheticus”  zarówno artystów jak i odbiorców do introspektywnej podróży konceptualnej, subiektywnej, bardzo prywatnej. Poprzez interdyscyplinarny panel dyskusyjny, krytyczną wystawę młodych poznańskich artystów oraz praktyczne kreatywne warsztaty z dziećmi. Przypomnienie miejsca, obiektu, zjawiska, które po raz pierwszy wywołało w nas poruszenie ma za zadanie obudzić w nas wrażliwość, którą dziś gdzieś zgubiliśmy.
10 i 11 maja wspólnie z grupą dzieci i ich rodziców bawiliśmy się na twórczych warsztatach prowadzonych z Grażyną Wydrowską w Teatrze Animacji. 


Do zabawy włączali się także dorośli. Jeden pan nawet zagrał księżniczkę.

Wspólnie doświadczaliśmy i dziwiliśmy się, że zwykły kawałek materiału może być sankami i rzeką, a z nas samych możemy zbudować potężny zamek.
Czym jest doświadczenie estetyczne? To był pierwsze pytanie, które padło na panelu dyskusyjnym. Natomiast Richard Shusterman w eseju pt. O końcu i celu doświadczenia estetycznego ukazuje jak trudno określić to zjawisko, gdyż charakteryzuje je migotliwość, niejednorodność i tajemnica. Wciąż oscyluje ono między emocjonalnością a intelektualizmem, a każda próba zdefiniowania go obnaża jego nieuchwytność. Warto jednak podkreślić, że spełnia ono ważną funkcję, funkcję nie tyle demarkacyjną między sztuką a nie – sztuką, ale raczej skrzynki empatii, która przywraca możliwość doświadczania głębokiego, poruszającego i wspólnego. Shuserman pięknie kończy swój esej stwierdzeniem, że doświadczenie estetyczne (…) przypomina nam czego warto szukać w sztuce



Za oknem ulewa, a my dyskutujemy! Zaproszenie do rozmowy przyjęła bardzo atrakcyjna grupa prelegentów: dr Sonia Rammer (UAP), dr Tomasz Misiak (UAP), Hanna Gawrońska (CSD) i dr Magda Parnasow (UAP). 

Panel w Głośnej ukazał przede wszystkim złożoność problemu i wielość perspektyw, oczekiwać wobec sztuki dla dzieci.
Ostatnim wydarzeniem projektu była dwudniowa wystawa w Kolektywie 1A. To był wernisaż szczególny, bo nie było na nim kuratora, tekstu kuratorskiego, artystów. Odbiorca został pozostawiony sam na sam z dziełami i ze swoimi przeżyciami. Stworzyliśmy swoiste laboratorium dla prywatnej refleksji odbiorców. Prezentowaliśmy instalację Ewy Mrozikiewicz, prace video Adama Łuczaka i dokumentację warsztatów w Teatrze Animacji oraz zapis spektaklu ,,Wypukły” Teatru Wierzbak.



Tu widoczna jest część instalacji Ewy Mrozikiewicz, współtworzyli ją odwiedzający wystawę odbiorcy, którzy proszeni byli o narysowanie swojego pierwszego doświadczenia estetycznego. Niektóre rysunki były zaskakujące!




Video Adama Łuczka oglądała cała kamienica wyglądających przez okna, zaciekawionych mieszkańców przy ul. Św. Wojciecha. Zamieniliśmy przestrzeń śmietnika zarówno w galerię jak i w integralną część instalacji artystycznej.

Wspomnienia to przetworzenia, nie naturalistyczne opisy rzeczywistości. Dlatego zawsze są one onirycznymi podróżami, te pierwsze, najwcześniejsze szczególnie. Są one o tyle ważne, że nieobciążone jeszcze bagażem kulturowym, są one po prostu najbardziej nasze, niezależne, subiektywne.
 Co ciekawe ludzie pytani o swoje pierwsze doświadczenia estetyczne najczęściej mówią o konkretnych obiektach, pracach artystycznych, zdecydowanie rzadziej o naturze. Bez względu jednak na ich treść są one naszymi małymi fenomenami, bardzo prywatnymi, bo każda istota to zupełnie inny makrokosmos…
Ten projekt miał dawać pole dla bardzo osobistych refleksji odbiorców. Czy to się udało? Nie wiem, bo to, co najistotniejsze wydarzyło się dla każdego z uczestników z osobna. Tu nie ma wartości wymiernych, są tylko subiektywne odczucia.


Agata Łukaszewicz
kuratorka

piątek, 9 maja 2014